Otwarcie angielskiej wersji wystawy „Zimna wojna. Krótka historia podzielonego świata” – Konstanca (Rumunia), 4 lipca 2024

04.07.2024

W czwartek 4 lipca 2024. w Bibliotece Wojewódzkiej im. Ioana N. Romana w Konstancy w Rumunii odbył się wernisaż angielskiej wersji wystawy „Zimna wojna. Krótka historia podzielonego świata” („The Cold War. A Short History of a World Divided”), przygotowanej przez Oddział warszawski Instytutu Pamięci Narodowej.

Wydarzenie zorganizowane zostało we współpracy z Instytutem Polskim w Bukareszcie.

W otwarciu wystawy udział wzięli: Elena Cioclin, p.o. dyrektora Biblioteki Wojewódzkiej w Konstancy; prof. Emanuel Plopeanu, dziekan Wydziału Historii i Nauk Politycznych Uniwersytetu Owidiusza w Konstancy oraz prof. Florin Anghel, profesor historii na Wydziale HiNP; Wojciech Mrozowski, z-ca dyrektora Instytutu Polskiego w Bukareszcie; a także autorzy wystawy dr Paweł Sasanka z Biura Badań Historycznych IPN i Sławomir Stępień z Oddziałowego Biura Edukacji Narodowej IPN w Warszawie. Wśród zaproszonych gości znaleźli się także m.in. przedstawiciele lokalnych władz i mediów oraz studenci Uniwersytetu w Konstancy.

W czasie wernisażu rozmawiano o wspólnych doświadczeniach z procesu upadku komunizmu w 1989 r. oraz miejscu Polski i Rumunii w zimnej wojnie. Autorzy wystawy wprowadzili uczestników spotkania w realia zimnej wojny, przedstawili historie i konteksty zaprezentowanych na niej fotografii oraz najważniejsze momenty tego konfliktu. Podzielili się także refleksją na temat dotychczasowych prezentacji wystawy m.in. w Niemczech, Ukrainie, Bułgarii czy Rumuni i ich zmieniających się na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat kontekstów historycznych, a także współczesnych.

Wszyscy uczestnicy wydarzenia podkreślili szczególną aktualność wystawy w kontekście toczącej się wojny w Ukrainie oraz jej wyjątkową rolę w zrozumieniu wielu procesów składających się na obecną sytuację międzynarodową. Prezentacja wystawy w najważniejszym i największym mieście portowym Rumunii, nabiera także dodatkowej symboliki w obliczu wojny, toczącej się obecnie również w tym akwenie morskim.

Ponadto, członkowie delegacji dr Paweł Sasanka i Sławomir Stępień z Instytutu Pamięci Narodowej,  Wojciech Mrozowski, z-ca dyrektora Instytutu Polskiego w Bukareszcie oraz płk Arkadiusz Kobielak, Attaché Obrony przy Ambasadzie RP w Bukareszcie oddali hołd wojskowym i cywilnym obywatelom Polski, którym na skutek wybuchu II wojny światowej nie udało się powrócić do ojczyzny. Złożono kwiaty na cmentarzu Bellu w Bukareszcie, najstarszej i najważniejszej nekropolii stolicy Rumunii, na którym znajdują się groby zasłużonych bohaterów dwóch narodów: polskiego i rumuńskiego, którzy udowodnili, że można służyć ojczyźnie nie zapominając o swoim pochodzeniu, stając się symbolem polsko-rumuńskiej współpracy i braterstwa.

***

Po agresji niemieckiej i sowieckiej na Polskę we wrześniu 1939 r. władze cywilne i wojskowe II Rzeczypospolitej, oddziały Wojska Polskiego oraz uciekająca przed działaniami wojennymi ludność cywilna ewakuowały się przez granicę rumuńską. W efekcie tego exodusu na terenie naszego południowego sąsiada znalazło się ok. 100 tys. uchodźców wojskowych i cywilnych, którzy byli internowani w około trzydziestu obozach dla oficerów i żołnierzy WP. Wielu z internowanych pozostało w Rumunii do końca wojny, jednak dla znacznej części z nich, państwo to było tylko przystankiem na drodze do odradzającej się na Zachodzie polskiej armii. Konstanca stała się wówczas portem tranzytowym dla Polaków, próbujących przedostać się na Bliski Wschód lub do Francji i Wielkiej Brytanii, aby wejść w skład formowanych tam polskich oddziałów.

Liczba polskich żołnierzy w Rumunii zmniejszyła się znacznie w 1940 r. z powodu ewakuacji do Francji i Wielkiej Brytanii, koordynowanej przez polskich dyplomatów. Z Rumunii przez Jugosławię i Włochy do Francji dotarło ok. 22 tys. internowanych. Ewakuacji podlegali głównie wojskowi, szczególnie żołnierze, podoficerowie i oficerowie średniego szczebla. W Rumunii do zajęcia tego kraju przez wojska sowieckie w lipcu 1940 r. pozostało ok. 4 tys. internowanych.

 

***

 

Po wojnie następuje całkowity rozłam między Związkiem Sowieckim i jego satelitami po jednej stronie, a resztą kuli ziemskiej po drugiej. Krótko mówiąc, w miejsce jednego, mamy dwa światy.

Charles E. Bohlen, 30 VIII 1947 r. (amerykański dyplomata, w latach 1953–1957 ambasador USA w Moskwie)

 

Wbrew powszechnym oczekiwaniom koniec II wojny światowej nie przyniósł nadziei na pomyślną przyszłość, trwałe bezpieczeństwo, pokój i wolność. Wojna, która rozpoczęła się jako starcie totalitaryzmu nazistowskiego ze światem zachodnich demokracji, zakończyła się zwycięstwem koalicji państw demokratycznych i sowieckiego totalitaryzmu, o niedających się pogodzić ustrojach i dążeniach. Po zwycięstwie między dotychczasowymi sojusznikami szybko narastało poczucie nieufności i zagrożenia prowadzące do kolejnej konfrontacji – wprawdzie nie zbrojnej, lecz geopolitycznej, ideologicznej i ekonomicznej – zimnej wojny. Wyczerpana wojną Europa, a w ślad za nią reszta świata, podzieliły się na dwa wrogie obozy, zaś wizja konfliktu zbrojnego między nimi – tym razem z użyciem broni atomowej – wydawała się coraz bardziej realna.

Rezultaty II wojny światowej okazały się niezwykle trwałe i ukształtowały na blisko pół wieku powojenny układ sił. Zimna wojna rozpoczęła się od konfliktu między Związkiem Sowieckim a Stanami Zjednoczonymi i państwami Europy Zachodniej, a następnie stopniowo rozszerzyła się na cały świat. Czas zimnej wojny to: polaryzacja państw i kontynentów wokół rywalizujących ze sobą supermocarstw, napięcia polityczne, rywalizacja ideologiczna, wyścig zbrojeń, walka wywiadów, wojna psychologiczna i walka o wpływy na obszarach peryferyjnych. Po raz pierwszy w dziejach nikt nie mógł mieć pewności, że wygra – lub chociaż przetrwa – wielką wojnę, i dlatego nie można było jej rozstrzygnąć przez starcie militarne. Niezależnie od tego zimna wojna była w istocie wojną czasami aż nadto gorącą, nawet jeśli do jawnej lub bezpośredniej konfrontacji zbrojnej między supermocarstwami dochodziło tylko incydentalnie i sporadycznie, nawet jeśli nie zdecydowano się wykorzystać arsenałów nuklearnych i odwołać do broni ostatecznej – atomowej i wodorowej.

Wiek XX naznaczyły zbrodnie popełnione w czasie II wojny światowej – ludobójstwo, zagłada, czystki etniczne. Na przestrzeni niemal pięćdziesięciu lat od jej zakończenia świat stał się areną kolejnych przerażających zbrodni, a wojska i aparatu terroru używano z krwawym skutkiem w całej Europie Środkowo-Wschodniej, w europejskich koloniach, w Azji, Afryce i Ameryce Południowej, w konfliktach, w których zginęły miliony ludzi, w ramach zimnej wojny i poza nią. Wraz z upadkiem rządów komunistycznych w Europie Środkowo-Wschodniej, zjednoczeniem Niemiec i rozpadem Związku Sowieckiego, zimna wojna zakończyła się, co pozwoliło rozwiązać lub opanować niektóre z konfliktów. Inne, które wybuchły niezależnie od konfrontacji między supermocarstwami, ale zostały w nią uwikłane, trwały lub trwają także po jej zakończeniu. Zachód w tym starciu czuł się zwycięzcą, ale z perspektywy czasu stało się jasne, że wbrew słynnemu twierdzeniu Francisa Fukuyamy – koniec zimnej wojny nie oznaczał bynajmniej „końca historii”, otwierał tylko jej nowy rozdział.

Wystawa „Zimna wojna” jest zaproszeniem do podróży w przeszłość, w realia konfliktu, który przez blisko pół wieku od zakończenia II wojny światowej zdominował powojenną historię, wpłynął na życie milionów ludzi i ukształtował oblicze dzisiejszego świata. Totalny i wielopłaszczyznowy charakter zimnowojennej konfrontacji odcisnął swoje piętno na wielu różnych obszarach życia. Dlatego też wystawie nadano formę wielowątkowej narracji, na którą składają się wydarzenia, zjawiska i ich różne aspekty, znaczące – choć czasem mało znane lub wręcz zapomniane – dla przebiegu tego konfliktu. Na zimną wojnę można jednak spojrzeć także nie tylko przez pryzmat wielkiej polityki i amerykańsko-sowieckiej rywalizacji, lecz także jednostkowych losów ludzkich.

O szczególnej sile wyrazu opowiadanej historii decydują ilustrujące ją fotografie. Dlatego wśród słynnych, ikonicznych zdjęć oraz tych mniej znanych, znalazły się nie tylko obrazy o charakterze dokumentacyjnym, ale także te zapadające w pamięć, rejestrujące ulotne chwile i ludzkie emocje, skłaniające do refleksji. Wbrew przekonaniu, że „obraz jest obiektywnym zapisem wydarzeń z przeszłości i nie kłamie”, wiele historii opowiedzianych na wystawie dowodzi zasadności stawiania pytań o obiektywizm, bezstronność i prawdomówność tego medium.

Tym bardziej, że ma ono wielką siłę perswazji, co dobrze oddaje skądinąd nadużywane stwierdzenie, że „jeden obraz może zastąpić nawet tysiąc słów”. Obiektywizm pozostaje ideałem niedościgłym, a czasem wręcz niepożądanym. Pomijając sytuacje, w których fotografia nabierała znaczenia wbrew intencjom autora, równie często była i jest wykorzystywana jako narzędzie propagandy w celu kształtowania opinii. Warto o tym pamiętać, oglądając zdjęcia zamieszczone na wystawie i zapoznając się z ich – nierzadko zaskakującą i mało znaną – historią.

do góry